Mnożą się skargi i doniesienia rodziców na brak należytej ochrony w dyskotekach. Mówi się i pisze o tym więcej, kiedy dochodzi do tragedii. Czy najwyższa cena, jaką zapłaci młody człowiek, a takich wypadków jest bardzo dużo, spowodować musi zainteresowanie odpowiednim dozorem i ochroną w lokalach klubowych? Sprawa jest wciąż nieuregulowana prawnie. Zatrudnienie ochrony to nie wszystko. Jakiekolwiek, nawet najmniejsze zagrożenie życia czy zdrowia powinno skutkować utratą pozwolenia na prowadzenie działalności. Może takie prawo spowoduje właściwy dozór. Sytuacja jest co najmniej dziwna. Wszyscy o tym wiemy i akceptujemy to, że w dyskotekach są narkotyki i alkohol, a średnia wieku poniżej 18 lat. Wszechobecna jest agresja pokolenia wychowanego wg trendy-liberałów, skutkuje "bydlęcym" zachowaniem niewyżytych mięśniaków, którzy zdają sobie sprawę z tego, że nasze prawo to kpina. Wzburzony zaistniałą sytuacją ojciec, opisał zdarzenie, które miało miejsce 2 sierpnia w Browarze, przy ul. Bydgoskiej w Pile. Syn Jerzego K. wszedł spokojnie do lokalu, został bez powodu uderzony w brzuch. Szukał ochrony, chcąc prosić o interwencję, nie znalazł nikogo. Indagowany barman ulotnił się na zaplecze. Napastnik widząc co się dzieje podszedł ponownie, tym razem z drugim agresywnie zachowującym się kolegą i uderzył jeszcze raz, tym razem w twarz. Pomocy poszkodowanemu udzielono dopiero wtedy, kiedy napastnicy wyszli z lokalu. Będąc w toalecie z lodem pod podbitym okiem syn Jerzego K. zobaczył, że wprowadzono, drugiego zakrwawionego chłopaka. Mordownia czy dyskoteka? Zdenerwowany ojciec żąda zdecydowanych działań właścieciela, jeżeli takich nie będzie domaga się zamknięcia lokalu. Jest z pewnością grupa młodzieży, która chce spokojnie bawić się w dyskotekach. To chyba reguła, że to właśnie oni najczęściej są ofiarami zwyrodnialców. |
|